„SOWA”
W roku 2046 po terenie Dystryktu .10
wielokrotnie przemknęła plotka o tajemniczym człowieku-ptaku,
którego mieszkańcy widywali rzekomo na dachach przydrożnych
budynków na chwilę po zapadnięciu zmroku. Pierwszą rzeczą jaka
rzucała się w oczy wszystkim tym, którzy opisywali jego osobę
były wielkie, lśniące, czarne ślepia wyglądające spod kaptura,
ulokowane nad ogromnym, zakrzywionym dziobem. Maska człowieka-ptaka
stała się znakiem rozpoznawczym.
Początkowo o jego pojawieniu się mówili mieszkańcy Dystryktu wracający z pracy po godzinie policyjnej.
„Wracałem z fabryki w okolicy 19:30, jak co dzień. Zima była mroźna, ulice ciemne, bo wtedy jeszcze latarni nie włączano na noc. Paliły się tylko światła na skrzyżowaniu, na którym zatrzymałem się aby poszukać w kieszeniach legitymacji uprawniającej mnie do powrotów o tej godzinie, na wypadek gdyby zatrzymał mnie ktoś z posterunku. Stałem na środku ulicy i szukałem, a gdy podniosłem głowę jakiś impuls nakazał mi spojrzeć w górę. I wtedy zobaczyłem ten dziwny łeb wyglądający zza gzymsu na dachu banku. Z czerni nocy wyglądały wielkie ślepia. Patrzyłem wbity w ziemię mając nadzieję, że tylko mi się wydaje, że to widzę. Ale wtedy to coś przekrzywiło łeb i jakby ciekawsko uniosło zakrzywiony dziób. Po plecach przebiegł mi dreszcz i dałem nogę w najbliższą uliczkę, bojąc się, że ta kreatura zaraz wyskoczy prosto na mnie, mimo że dach od ziemi dzieliło ze czternaście metrów.”
Doniesienia o ptasim łbie obserwującym ludzi po zmroku były z początku bagatelizowane przez władze NCO, które brały je za zwykłą miejską legendę. Z czasem do profilu człowieka-ptaka dołączono zarys jego sylwetki. Jedna z mieszkanek obrzeży zarzekała się, że ma on posturę mężczyzny o szerokich ramionach i nieprzeciętnym wzroście.
„Wysoki. Bardzo wysoki, miał ze dwa metry i na ulicy rzucałby się w oczy. Jak go zobaczyłam na tej krawędzi dachu to zdawał się być wielką smugą cienia z zagiętym dziobem i ślepiami większymi od pięści.”
Zeznania kobiety potwierdzono później wiele razy. Parokroć streszczono, że gdy okolica była lepiej oświetlona dało się odróżnić od czarnej ptasiej maski długą, ciemną pelerynę za kolano, którą wieńczył połyskliwy kaptur.
Jego pojawienie się po raz pierwszy udokumentowano na początku lutego, gdy człowiek-ptak wyrósł spod ziemi przed aspirantem Walkerem, który tamtej nocy zamykał komisariat.
„[…] Wyjąłem klucze z zamka i sprawdziłem czy drzwi są dobrze zamknięte, a gdy się odwróciłem on stał tuż przede mną. Musiał być pochylony bo jego dziób dotykał prawie mojego nosa. Odskoczyłem do tyłu uderzając plecami w ścianę. Nim wyciągnąłem broń skoczył w mrok i przepadł, a ja nie znalazłem żadnego, nawet najmniejszego śladu. Zupełnie jakby nigdy go nie było. […] Nie uwierzyłbym, że mam omamy bo obraz ogromnych oczu utkwił mi w pamięci. Choć twarz miał skrytą za ciężką maską, miałem wrażenie, że przenika mnie spojrzeniem na wskroś. Czym prędzej wróciłem do biura i sprawdziłem nagrania z kamer. Był tam jak żywy.”
Zeznanie aspiranta Walkera zostało ogłoszone w prasie. Dzięki nagraniu z kamer oficjalnie potwierdzono istnienie człowieka-ptaka. Od tamtej pory pojawiał się znacznie rzadziej, zawsze poza zasięgiem miejskiego monitoringu. Wkrótce pojawiły się doniesienia z sąsiednich Dystryktów - .11 i .12, w pobliżu kolei.
Wielu mieszkańców snuło spekulacje odnośnie jego pochodzenia i przynależności do grupy społecznej, ale w jego zachowaniu nie udało się dopatrzeć niczego charakterystycznego dla żadnego stowarzyszenia. Zdaniem żandarmerii pojawienie się człowieka-ptaka pod komisariatem w lutym 2046 nie było przypadkowe, a jego uwiecznienie na taśmie nie było zaniedbaniem, a efektem celowego działania.
Pseudonim „Sowa” przylgnął do niego w lipcu 2046 roku, gdy na terenie Dystryktu .14 opublikowano artykuł poświęcony jego osobie. Człowiek w ptasiej masce o wielkich ślepiach, ostrym dziobie i czarnej szacie, idealnie maskujący się nocą, pojawiający się tylko po zmroku.
Początkowo o jego pojawieniu się mówili mieszkańcy Dystryktu wracający z pracy po godzinie policyjnej.
„Wracałem z fabryki w okolicy 19:30, jak co dzień. Zima była mroźna, ulice ciemne, bo wtedy jeszcze latarni nie włączano na noc. Paliły się tylko światła na skrzyżowaniu, na którym zatrzymałem się aby poszukać w kieszeniach legitymacji uprawniającej mnie do powrotów o tej godzinie, na wypadek gdyby zatrzymał mnie ktoś z posterunku. Stałem na środku ulicy i szukałem, a gdy podniosłem głowę jakiś impuls nakazał mi spojrzeć w górę. I wtedy zobaczyłem ten dziwny łeb wyglądający zza gzymsu na dachu banku. Z czerni nocy wyglądały wielkie ślepia. Patrzyłem wbity w ziemię mając nadzieję, że tylko mi się wydaje, że to widzę. Ale wtedy to coś przekrzywiło łeb i jakby ciekawsko uniosło zakrzywiony dziób. Po plecach przebiegł mi dreszcz i dałem nogę w najbliższą uliczkę, bojąc się, że ta kreatura zaraz wyskoczy prosto na mnie, mimo że dach od ziemi dzieliło ze czternaście metrów.”
Doniesienia o ptasim łbie obserwującym ludzi po zmroku były z początku bagatelizowane przez władze NCO, które brały je za zwykłą miejską legendę. Z czasem do profilu człowieka-ptaka dołączono zarys jego sylwetki. Jedna z mieszkanek obrzeży zarzekała się, że ma on posturę mężczyzny o szerokich ramionach i nieprzeciętnym wzroście.
„Wysoki. Bardzo wysoki, miał ze dwa metry i na ulicy rzucałby się w oczy. Jak go zobaczyłam na tej krawędzi dachu to zdawał się być wielką smugą cienia z zagiętym dziobem i ślepiami większymi od pięści.”
Zeznania kobiety potwierdzono później wiele razy. Parokroć streszczono, że gdy okolica była lepiej oświetlona dało się odróżnić od czarnej ptasiej maski długą, ciemną pelerynę za kolano, którą wieńczył połyskliwy kaptur.
Jego pojawienie się po raz pierwszy udokumentowano na początku lutego, gdy człowiek-ptak wyrósł spod ziemi przed aspirantem Walkerem, który tamtej nocy zamykał komisariat.
„[…] Wyjąłem klucze z zamka i sprawdziłem czy drzwi są dobrze zamknięte, a gdy się odwróciłem on stał tuż przede mną. Musiał być pochylony bo jego dziób dotykał prawie mojego nosa. Odskoczyłem do tyłu uderzając plecami w ścianę. Nim wyciągnąłem broń skoczył w mrok i przepadł, a ja nie znalazłem żadnego, nawet najmniejszego śladu. Zupełnie jakby nigdy go nie było. […] Nie uwierzyłbym, że mam omamy bo obraz ogromnych oczu utkwił mi w pamięci. Choć twarz miał skrytą za ciężką maską, miałem wrażenie, że przenika mnie spojrzeniem na wskroś. Czym prędzej wróciłem do biura i sprawdziłem nagrania z kamer. Był tam jak żywy.”
Zeznanie aspiranta Walkera zostało ogłoszone w prasie. Dzięki nagraniu z kamer oficjalnie potwierdzono istnienie człowieka-ptaka. Od tamtej pory pojawiał się znacznie rzadziej, zawsze poza zasięgiem miejskiego monitoringu. Wkrótce pojawiły się doniesienia z sąsiednich Dystryktów - .11 i .12, w pobliżu kolei.
Wielu mieszkańców snuło spekulacje odnośnie jego pochodzenia i przynależności do grupy społecznej, ale w jego zachowaniu nie udało się dopatrzeć niczego charakterystycznego dla żadnego stowarzyszenia. Zdaniem żandarmerii pojawienie się człowieka-ptaka pod komisariatem w lutym 2046 nie było przypadkowe, a jego uwiecznienie na taśmie nie było zaniedbaniem, a efektem celowego działania.
Pseudonim „Sowa” przylgnął do niego w lipcu 2046 roku, gdy na terenie Dystryktu .14 opublikowano artykuł poświęcony jego osobie. Człowiek w ptasiej masce o wielkich ślepiach, ostrym dziobie i czarnej szacie, idealnie maskujący się nocą, pojawiający się tylko po zmroku.
Z tajnego archiwum Klanu Corona:
W sierpniu 2046 roku członkini Corony, Stephanie Lionheart, uwieczniła postać Sowy aparatem Toronto16, model 4B o godzinie 22:14 w oknie baru „U Veve”, w którym zobowiązała się pełnić wieczorną straż. Jak raportuje Stephanie:
„Mężczyzna pochylał się do okna. Był rosły, odziany w kaptur i ptasią maskę. Patrzył wprost na mnie. Odłożyłam trzymany w dłoni kufel i zbliżyłam się do okna. Ani drgnął. Gdy podniosłam aparat zawieszony na szyi wciąż stał nieruchomo. Zachowując spokój wykonałam zdjęcie i cofnęłam się w głąb lokalu. Sprawdziłam pośpiesznie aparat, a gdy podniosłam wzrok jego już nie było. Czym prędzej zamknęłam lokal i udałam się do Podziemia w celu odnalezienia Chorążego.”
Po
tamtym wydarzeniu władze Corony sporządziły oficjalny profil
człowieka-ptaka, znanego jako Sowa.
Uwagi: Osobnik może być wysoce niebezpieczny. O spotkaniu z nim należy niezwłocznie poinformować Radę Klanu. Zaleca się zawyżoną ostrożność w kontaktach z Sową i przestrzega przed nieobliczalną naturą mężczyzny.

Tożsamość: Nieznana.
Kryptonim: Sowa.
Płeć: Prawdopodobnie mężczyzna.
Płeć: Prawdopodobnie mężczyzna.
Wiek: Nieznany.
Przynależność: Nieznana.
Terytorium: Dystrykty .10, .11, .12, .14. Niewykluczony większy zasięg.
Cele: Nieznane.
Cele: Nieznane.
Uwagi: Osobnik może być wysoce niebezpieczny. O spotkaniu z nim należy niezwłocznie poinformować Radę Klanu. Zaleca się zawyżoną ostrożność w kontaktach z Sową i przestrzega przed nieobliczalną naturą mężczyzny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz